Oferta

Kiedy konflikt w związku staje się problemem terapeutycznym?

Nie każda kłótnia oznacza kryzys. Ale są konflikty, które z czasem zaczynają oddalać ludzi od siebie. Każdy związek przechodzi przez…

Nie każda kłótnia oznacza kryzys. Ale są konflikty, które z czasem zaczynają oddalać ludzi od siebie.

Każdy związek przechodzi przez momenty napięcia. Różnice zdań pojawiają się niezależnie od długości relacji, wieku partnerów czy siły ich uczuć. Dwoje ludzi wnosi do wspólnego życia odmienne doświadczenia, potrzeby, przekonania i sposoby radzenia sobie z trudnościami. To naturalne, że nie zawsze patrzą na świat w ten sam sposób. Wiele osób zgłaszających się na terapię par mówi na początku:

„My ciągle się kłócimy.”

Po chwili okazuje się jednak, że problem nie tkwi w samych kłótniach. Znacznie częściej chodzi o coś innego. O to, że po każdej kolejnej sprzeczce coraz trudniej jest do siebie wrócić. Rozmowy kończą się milczeniem. Bliskość ustępuje miejsca ostrożności. Coraz częściej partnerzy czują się samotni, mimo że nadal mieszkają pod jednym dachem.

Z perspektywy psychoterapii systemowej to właśnie ten proces jest najważniejszy. Konflikt sam w sobie nie świadczy o tym, że związek jest w kryzysie. O wiele ważniejsze jest to, co dzieje się między partnerami po konflikcie i czy nadal potrafią odbudować poczucie bezpieczeństwa oraz bliskości.

Czy konflikty w związku są czymś normalnym?

To pytanie pojawia się bardzo często. Wiele osób uważa, że szczęśliwe pary prawie się nie kłócą. Gdy w ich własnym związku zaczynają pojawiać się napięcia, pojawia się również lęk:

„Może już do siebie nie pasujemy?”

„Może nasza relacja się kończy?”

„Może inni potrafią żyć bez takich problemów?”

Psychoterapia systemowa patrzy na to inaczej. Konflikt nie jest przeciwieństwem dobrej relacji. Jest naturalnym skutkiem tego, że spotykają się dwie różne osoby. Każdy człowiek ma własną historię, doświadczenia rodzinne, sposób okazywania emocji i własne wyobrażenie o tym, czym jest bliskość. Nawet najbardziej zgodni partnerzy będą od czasu do czasu czegoś chcieć inaczej, inaczej rozumieć dane wydarzenie albo inaczej reagować na stres. Różnice same w sobie nie niszczą związku. W wielu parach stają się wręcz źródłem rozwoju. Pozwalają uczyć się kompromisu, lepiej poznawać siebie nawzajem i budować bardziej dojrzałą relację.

Kiedy konflikt przestaje być zwykłą różnicą zdań?

Większość konfliktów ma swój początek w codziennych sprawach. Niepozmywane naczynia.

Wydatki. Obowiązki domowe. Dzieci. Teściowie. Sposób spędzania wolnego czasu.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że właśnie o to toczy się spór. Jednak podczas terapii bardzo często okazuje się, że prawdziwy problem leży znacznie głębiej.

Jedna osoba mówi: „Nigdy mnie nie słuchasz.”

Druga słyszy: „Jestem beznadziejnym partnerem.”

Pierwsza chce poczuć, że jest ważna. Druga zaczyna się bronić przed krytyką. Im bardziej jedna osoba domaga się zrozumienia, tym bardziej druga się wycofuje albo odpowiada atakiem. Po chwili obie strony są przekonane, że to właśnie partner rozpoczął konflikt.

W psychoterapii systemowej mówi się o wzajemnym oddziaływaniu. Zachowanie jednej osoby wpływa na reakcję drugiej, a ta reakcja z kolei wzmacnia pierwsze zachowanie. Z czasem tworzy się zamknięty krąg, w którym oboje cierpią, choć każde z nich widzi sytuację z zupełnie innej perspektywy. W pewnym momencie przestaje chodzić o konkretny problem. Największym problemem staje się sam sposób prowadzenia konfliktu.

Problem nie polega na tym, że partnerzy się różnią

Jednym z częstszych przekonań jest myśl: „Gdybyśmy byli bardziej podobni, nie mielibyśmy tylu problemów.”

To zrozumiałe, ale zwykle nie oddaje rzeczywistości. W praktyce terapeutycznej można spotkać pary, które różnią się niemal we wszystkim, a mimo to potrafią tworzyć satysfakcjonującą relację przez wiele lat. Są też takie, które mają podobne wartości, podobne zainteresowania i podobny styl życia, a mimo to żyją w ciągłym napięciu. To pokazuje, że o jakości związku nie decyduje liczba różnic. Znacznie większe znaczenie ma to, w jaki sposób partnerzy radzą sobie z tymi różnicami.

Czy potrafią słuchać siebie z ciekawością?

Czy mają przestrzeń na odmienne zdanie?

Czy mogą powiedzieć o swoim zranieniu, nie obawiając się wyśmiania lub odrzucenia?

Czy po konflikcie potrafią wrócić do rozmowy?

Psychoterapia systemowa zakłada, że relacja rozwija się wtedy, gdy partnerzy zachowują jednocześnie dwie ważne wartości: bliskość i odrębność. Każdy może pozostać sobą, jednocześnie pozostając w kontakcie z drugą osobą. To delikatna równowaga. Kiedy zaczyna jej brakować, konflikt coraz częściej przestaje prowadzić do zrozumienia, a zaczyna budować dystans.

Pierwszym sygnałem ostrzegawczym nie jest częstotliwość kłótni

To może zaskakiwać. Niektóre pary kłócą się często, ale równie szybko się godzą. Rozumieją swoje emocje, potrafią przeprosić, wyjaśnić nieporozumienie i wrócić do codzienności bez długotrwałego żalu. Inne prawie się nie kłócą. Na pierwszy rzut oka wyglądają na zgodne. Jednak pod powierzchnią narasta coś znacznie trudniejszego. Partnerzy przestają mówić o tym, co naprawdę czują. Unikają trudnych tematów. Rozmowy ograniczają się do organizacji życia. Bliskość stopniowo zanika. Nie dlatego, że zabrakło miłości. Dlatego, że zabrakło poczucia bezpieczeństwa potrzebnego do szczerej rozmowy. To właśnie ten proces często okazuje się ważniejszym sygnałem niż liczba konfliktów. Z perspektywy terapii systemowej jednym z najbardziej niepokojących momentów nie jest głośna kłótnia. Jest nim chwila, kiedy partnerzy przestają wierzyć, że rozmowa może jeszcze cokolwiek zmienić. Wtedy konflikt przestaje być pojedynczym wydarzeniem.

Staje się sposobem funkcjonowania całej relacji.

Jak para wpada w błędne koło konfliktu?

Osoby zgłaszające się na terapię bardzo często opowiadają o swoich konfliktach tak, jakby każdy z nich był oddzielnym wydarzeniem: „Pokłóciliśmy się o pieniądze.”, „Znowu poszło o dzieci.”, „Nie zgadzaliśmy się, gdzie spędzić święta.”

Z perspektywy psychoterapii systemowej terapeuta słyszy jednak coś więcej niż temat rozmowy. Zaczyna dostrzegać powtarzający się wzorzec, który pojawia się niezależnie od tego, czego dotyczy spór. Może wyglądać na przykład tak:

Jedna osoba zgłasza pretensję -Druga odbiera ją jako atak.- Zaczyna się bronić.- Pierwsza czuje się jeszcze mniej wysłuchana.-Mówi głośniej.- Druga jeszcze bardziej się wycofuje albo odpowiada złością.- Po chwili oboje są przekonani, że reagują jedynie na zachowanie partnera.

Tymczasem oboje współtworzą ten sam proces. To właśnie jest jedno z najważniejszych założeń psychoterapii systemowej. Zachowania partnerów nie są niezależne od siebie. Tworzą wzajemnie napędzający się układ, w którym każda reakcja staje się odpowiedzią na reakcję drugiej osoby. Im dłużej taki wzorzec trwa, tym bardziej zaczyna przypominać zamknięty krąg, z którego coraz trudniej się wydostać.

Najczęściej nikt nie chce zrobić drugiej osobie krzywdy

To może być jedna z najbardziej poruszających chwil podczas terapii. Partnerzy siedzą naprzeciwko siebie i opisują tę samą sytuację.

Jedno mówi: „Ciągle mnie krytykujesz.”

Drugie odpowiada: „Ja tylko próbuję powiedzieć, czego potrzebuję.”

Jedno mówi: „Nigdy ze mną nie rozmawiasz.”

Drugie: „Przestaję mówić, bo cokolwiek powiem, kończy się kolejną kłótnią.”

Obie osoby cierpią. Obie czują się niezrozumiane. Obie próbują chronić siebie. I obie są przekonane, że to partner jest źródłem problemu. Paradoks polega na tym, że bardzo często żadne z nich nie chce ranić drugiego. Każde próbuje poradzić sobie z własnym lękiem, rozczarowaniem lub poczuciem odrzucenia. Niestety sposób, który wybiera, wywołuje dokładnie takie emocje u partnera. Tak powstaje błędne koło. Nie dlatego, że ludzie są źli. Dlatego, że ich sposoby radzenia sobie zaczynają wzajemnie podtrzymywać cierpienie.

Z czasem partner przestaje być odbierany życzliwie

Na początku związku większość zachowań interpretujemy przez pryzmat dobrej intencji. Jeżeli partner zapomni o zakupach, łatwo pomyśleć: „Pewnie miał trudny dzień.” Jeżeli nie odpisze od razu na wiadomość: „Może jest zajęty.” Kiedy jednak konflikt trwa miesiącami lub latami, sposób interpretowania zachowań stopniowo się zmienia. To samo spóźnienie zaczyna oznaczać: „Nie jestem dla niego ważna.” Milczenie staje się dowodem obojętności. Zmęczenie odbierane jest jako brak zainteresowania.

Nawet neutralne sytuacje zaczynają być odczytywane przez filtr wcześniejszych zranień. Psychoterapia systemowa zwraca uwagę, że relacja nie składa się wyłącznie z wydarzeń. Tworzą ją także znaczenia, jakie partnerzy nadają tym wydarzeniom. Im więcej trudnych doświadczeń pozostaje niewyjaśnionych, tym łatwiej każdą kolejną sytuację interpretować jako potwierdzenie wcześniejszych obaw. To sprawia, że konflikt przestaje dotyczyć teraźniejszości. Każda rozmowa niesie ze sobą ciężar wielu poprzednich rozmów.

Czasem największym problemem staje się… brak konfliktów

Może brzmieć to paradoksalnie. Wiele osób marzy o tym, aby w ich związku nie było żadnych kłótni. Jednak w gabinecie terapeutycznym zdarzają się pary, które od dawna już się nie kłócą. Nie dlatego, że wszystko między nimi dobrze się układa. Po prostu przestali próbować. Nie rozmawiają o tym, co ich boli. Nie proszą o zmianę. Nie mówią o swoich potrzebach. Każde nauczyło się funkcjonować obok drugiego. Na zewnątrz wszystko wygląda spokojnie.

W środku relacja staje się coraz bardziej pusta. To właśnie dlatego cisza nie zawsze oznacza zgodę. Czasami oznacza rezygnację. Rezygnację z nadziei, że druga osoba będzie jeszcze chciała lub potrafiła zrozumieć.

Dlaczego po każdej kolejnej kłótni jest coraz trudniej?

Wiele par mówi: „Kiedyś wystarczyło kilka minut i było po wszystkim.” „Teraz wracamy do tej samej sprawy przez kilka dni.”

To naturalny mechanizm. Każdy nierozwiązany konflikt pozostawia po sobie ślad. Nie chodzi tylko o pamięć wydarzeń. Pozostają także emocje. Niewypowiedziany żal. Rozczarowanie. Poczucie samotności. Brak bezpieczeństwa. Przy kolejnej trudnej sytuacji te doświadczenia bardzo szybko wracają. Partnerzy reagują już nie tylko na to, co dzieje się teraz, ale również na wszystko, co wydarzyło się wcześniej. Dlatego emocje stają się coraz silniejsze. Rozmowy coraz krótsze. A cierpliwość coraz mniejsza. Nie dlatego, że ludzie przestali się kochać. Często dlatego, że są zwyczajnie zmęczeni wielokrotnym przeżywaniem tej samej historii.

Kiedy bliskość zaczyna ustępować miejsca ostrożności

Jednym z mniej widocznych skutków przewlekłego konfliktu jest zmiana sposobu bycia ze sobą. Partnerzy coraz rzadziej dzielą się drobnymi sprawami. Przestają opowiadać o swoim dniu. Nie mówią o tym, co ich ucieszyło albo zmartwiło. Nie dlatego, że nie mają o czym rozmawiać. Zaczynają chronić siebie przed kolejnym rozczarowaniem. Każda rozmowa wydaje się potencjalnym początkiem następnej kłótni. Z czasem ostrożność zastępuje spontaniczność. Bliskość ustępuje miejsca przewidywaniu, czego lepiej nie powiedzieć. To jeden z momentów, w których terapeuci systemowi szczególnie uważnie przyglądają się relacji.

Bo właśnie wtedy problem przestaje dotyczyć pojedynczych konfliktów. Zaczyna dotyczyć samej więzi. Nie chodzi już tylko o to, że partnerzy mają różne zdanie. Coraz trudniej jest im doświadczać siebie jako osób, przy których można czuć się bezpiecznie, swobodnie i naprawdę być sobą. To właśnie ten proces sprawia, że wiele par mówi: „Już nawet nie wiemy, kiedy zaczęliśmy się od siebie oddalać.” Najczęściej nie dzieje się to nagle. Oddalanie zwykle zaczyna się od wielu drobnych, nierozwiązanych konfliktów, które z czasem tworzą coraz większy dystans.

Kiedy warto rozważyć terapię par?

Nie istnieje jedna sytuacja, która jednoznacznie oznacza, że para potrzebuje pomocy terapeuty.Nie chodzi również o liczbę kłótni ani o długość trwania związku.Z perspektywy psychoterapii systemowej ważniejsze jest pytanie: Czy mimo trudności nadal potraficie wspólnie szukać rozwiązania, czy coraz częściej stajecie po przeciwnych stronach?

Terapia może być pomocna wtedy, gdy partnerzy zauważają, że od dłuższego czasu funkcjonują w powtarzającym się schemacie, z którego nie potrafią samodzielnie wyjść. Może się to przejawiać na wiele sposobów. Rozmowy niemal zawsze kończą się kłótnią lub wycofaniem. Te same problemy wracają mimo wielu prób ich rozwiązania. Coraz częściej pojawia się poczucie, że partner już nie słucha, nie rozumie albo nie chce zrozumieć.

Jedna osoba czuje się osamotniona, druga ma wrażenie, że cokolwiek zrobi, i tak zostanie skrytykowana. Bywa również, że para funkcjonuje pozornie spokojnie, ale ich relacja sprowadza się głównie do organizowania codziennego życia. Rozmowy dotyczą dzieci, obowiązków czy rachunków, natomiast znikają ciekawość siebie nawzajem, spontaniczność i poczucie bliskości. To nie oznacza jeszcze końca związku. Może jednak oznaczać, że para utknęła w sposobie funkcjonowania, który coraz bardziej oddala partnerów od siebie.

Terapia par nie zaczyna się wtedy, gdy miłość się kończy

Jednym z najczęstszych mitów jest przekonanie, że na terapię trafiają wyłącznie pary stojące na progu rozstania. W rzeczywistości wiele osób zgłasza się po pomoc dlatego, że zależy im na relacji i nie chcą pozwolić, aby narastające konflikty zniszczyły to, co przez lata wspólnie budowali. Paradoksalnie często największą przeszkodą okazuje się czekanie. Niektóre pary próbują poradzić sobie samodzielnie przez wiele lat. Liczą, że sytuacja sama się poprawi, że partner się zmieni albo że kolejny spokojniejszy okres rozwiąże problem. Tymczasem utrwalone wzorce zwykle nie znikają same. Im dłużej funkcjonują, tym bardziej stają się automatyczne. Dlatego terapia nie jest oznaką porażki. Może być wyrazem odpowiedzialności za relację i gotowości do zatrzymania procesu, który stopniowo osłabia więź.

Na czym polega psychoterapia systemowa par?

Osoby zgłaszające się na pierwszą konsultację często obawiają się jednego. „Terapeuta będzie musiał zdecydować, kto ma rację.” To zrozumiały lęk. Przez długi czas partnerzy sami próbowali przekonać siebie nawzajem do własnego punktu widzenia. Nic więc dziwnego, że spodziewają się podobnego przebiegu terapii. Psychoterapia systemowa działa jednak inaczej. Jej celem nie jest wskazanie winnego ani rozstrzygnięcie, która wersja wydarzeń jest prawdziwa. Terapeuta stara się zrozumieć, w jaki sposób oboje partnerzy – często nieświadomie – współtworzą wzorzec, który podtrzymuje cierpienie w relacji.

Przeciwnikiem nie jest już druga osoba. Przeciwnikiem staje się błędne koło, które stopniowo przejęło kontrolę nad relacją.

Czy terapia oznacza, że związek na pewno się uratuje?

To pytanie również pojawia się bardzo często. Uczciwa odpowiedź brzmi: Nie. Psychoterapia nie daje gwarancji, że para pozostanie razem. Nie daje również prostych recept na szczęśliwy związek. Może natomiast stworzyć przestrzeń, w której partnerzy po raz pierwszy od dłuższego czasu naprawdę usłyszą siebie nawzajem. Pomaga zrozumieć, jakie potrzeby i emocje kryją się pod złością, wycofaniem czy wzajemnymi pretensjami.

Pozwala zobaczyć, że wiele zachowań, które przez lata wydawały się złą wolą partnera, było próbą poradzenia sobie z własnym lękiem, bezradnością lub poczuciem odrzucenia. Dla wielu par już samo to odkrycie staje się początkiem zmiany. Nie dlatego, że wszystkie problemy znikają. Dlatego, że pojawia się możliwość reagowania inaczej niż dotychczas.

Nie chodzi o to, żeby przestać się kłócić

To może wydawać się zaskakujące. Celem terapii par nie jest życie bez konfliktów. Taki związek prawdopodobnie nie istnieje. Dojrzała relacja nie polega na unikaniu różnic. Polega na tym, że partnerzy potrafią przez te różnice przechodzić razem. Mogą się nie zgadzać. Mogą się złościć. Mogą doświadczać rozczarowania. Jednocześnie wiedzą, że konflikt nie musi oznaczać zagrożenia dla całej relacji. Potrafią wracać do rozmowy. Przepraszać. Naprawiać to, co zostało zranione. Odbudowywać bliskość. To właśnie zdolność do naprawiania relacji po trudnych momentach okazuje się jedną z najważniejszych cech trwałych związków.

Podsumowanie

Każdy związek doświadcza konfliktów. Same w sobie nie są one oznaką kryzysu ani dowodem na brak miłości. Problem pojawia się wtedy, gdy partnerzy przestają wierzyć, że mogą wspólnie poradzić sobie z tym, co ich dzieli. Gdy każda kolejna rozmowa kończy się podobnie, a wzajemne zrozumienie ustępuje miejsca rozczarowaniu, ostrożności i emocjonalnemu dystansowi. Psychoterapia systemowa nie szuka winnego.

Pomaga zobaczyć wzorce, które przez lata rozwijały się między partnerami i stopniowo przejmowały kontrolę nad relacją. Dzięki temu możliwe staje się nie tylko lepsze zrozumienie siebie nawzajem, ale także odnalezienie nowych sposobów rozmowy, reagowania i odbudowywania bliskości. Bo moment, w którym para trafia na terapię, bardzo rzadko jest momentem, w którym pojawił się problem. Najczęściej jest to chwila, w której partnerzy przestali wierzyć, że po kolejnej kłótni potrafią jeszcze odnaleźć drogę do siebie.

A właśnie tę drogę psychoterapia systemowa pomaga na nowo odnaleźć.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czy każda para, która się kłóci, potrzebuje terapii?

Nie. Konflikty są naturalnym elementem każdej bliskiej relacji. Warto rozważyć terapię wtedy, gdy konflikty stają się przewlekłe, powtarzają się według tego samego schematu i prowadzą do narastającego dystansu między partnerami.

Czy terapia par polega na ustaleniu, kto ma rację?

Nie. Psychoterapia systemowa koncentruje się na zrozumieniu wzajemnych wzorców komunikacji i funkcjonowania relacji, a nie na ocenianiu partnerów czy wskazywaniu winnego.

Czy na terapię warto zgłosić się dopiero wtedy, gdy myślimy o rozstaniu?

Nie. Wiele par korzysta z terapii znacznie wcześniej – wtedy, gdy zauważa, że samodzielne próby rozwiązania problemów przestają przynosić efekty. Im wcześniej para zgłasza się po pomoc, tym większa szansa na przerwanie utrwalonych wzorców konfliktu.

Czy terapia sprawi, że już nigdy nie będziemy się kłócić?

Nie taki jest jej cel. Terapia pomaga partnerom lepiej rozumieć siebie nawzajem, skuteczniej rozmawiać o trudnych sprawach i odbudowywać bliskość po konfliktach. Dzięki temu różnice zdań nie muszą prowadzić do oddalania się od siebie.

Bibliografia

  • Carr, A. (2019). Family Therapy: Concepts, Process and Practice.
  • Walsh, F. (2016). Strengthening Family Resilience.
  • Walsh, F. (red.). (2012). Normal Family Processes. Growing Diversity and Complexity.
  • Satir, V. (2002). Rodzina. Tu powstaje człowiek.
  • Russell, W. P., Breunlin, D. C., & Sahebi, B. (2020). Integrative Systemic Therapy in Practice: A Clinician’s Handbook.
  • Fryszer, A., & Schwing, R. (2014). Handbook of Systemic Psychotherapy.
  • Hedges, F. (2005). An Introduction to Systemic Therapy with Individuals: A Social Constructionist Approach.
  • Borcsa, M., & Stratton, P. (red.). (2016). Origins and Originality in Family Therapy and Systemic Practice

Picture of dr Sonia Dzierzyńska-Breś

dr Sonia Dzierzyńska-Breś

Dr nauk społecznych w zakresie pedagogiki (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu). Ukończyła podstawowe i zaawansowane szkolenie z psychoterapii systemowej w Wielkopolskie Towarzystwo Terapii Systemowej. Pracuje z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi, a także z parami i rodzinami. Doświadczenie zdobywała w poradniach zdrowia psychicznego oraz w praktyce prywatnej. W pracy opiera się na podejściu systemowym, koncentrując się na relacji i zasobach.