Oferta

Jak trauma wpływa na rodzinne relacje? Dlaczego po trudnych doświadczeniach zmienia się cała rodzina

Trauma nie zmienia tylko jednej osoby. Zmienia sposób, w jaki cała rodzina przeżywa, rozumie i buduje bliskość. Dobrą wiadomością jest…

Trauma nie zmienia tylko jednej osoby. Zmienia sposób, w jaki cała rodzina przeżywa, rozumie i buduje bliskość. Dobrą wiadomością jest to, że właśnie w relacjach może rozpocząć się proces zdrowienia.

Po trudnym doświadczeniu wiele osób mówi: „Już nie jestem taki jak wcześniej.” Rzadziej słyszy się jednak drugą część tej historii. Partner mówi: „Nie wiem, jak z nią rozmawiać.” Dziecko zastanawia się, dlaczego mama przestała się uśmiechać. Rodzice czują bezradność wobec cierpienia dorosłego syna lub córki. Rodzeństwo przejmuje obowiązki, których wcześniej nie miało. W domu robi się ciszej. Ostrożniej. Jakby wszyscy starali się nie dotknąć czegoś, co wciąż bardzo boli.

W takich momentach łatwo pomyśleć, że rodzina zaczyna się rozpadać. Że bliscy oddalają się od siebie albo przestają się rozumieć. Psychoterapia systemowa pokazuje jednak coś innego. Trauma rzadko dotyka wyłącznie jednej osoby. Jej skutki rozchodzą się po całym systemie rodzinnym, ponieważ ludzie żyjący blisko siebie nie są od siebie oddzieleni. Wzajemnie wpływają na swoje emocje, sposób myślenia i codzienne zachowania. To, co spotyka jednego człowieka, zmienia także relacje z najbliższymi.

Nie oznacza to jednak, że rodzina jest skazana na życie w cieniu traumy. Choć trudne doświadczenia potrafią zachwiać poczuciem bezpieczeństwa, nie odbierają ludziom zdolności do odbudowy więzi. Często trzeba jedynie odnaleźć drogę do zasobów, które nadal są obecne, choć chwilowo trudno z nich korzystać. To właśnie tę drogę spróbujmy wspólnie zrozumieć.

Dlaczego trauma nigdy nie dotyka tylko jednej osoby?

Kiedy słyszymy słowo „trauma”, zwykle myślimy o osobie, która przeżyła wypadek, przemoc, nagłą stratę, ciężką chorobę czy inne wydarzenie wykraczające poza zwykłe doświadczenia życiowe. To jej cierpienie jest najbardziej widoczne. To ona zmaga się z lękiem, napięciem, bezsennością czy powracającymi wspomnieniami. Rodzina widzi jednak znacznie więcej niż pojedyncze objawy. Widzi, że ktoś przestaje śmiać się tak jak dawniej. Coraz częściej zamyka się w swoim pokoju. Przestaje planować przyszłość. Łatwo się irytuje albo reaguje silnym niepokojem na sytuacje, które wcześniej wydawały się zwyczajne.

Naturalną reakcją bliskich jest próba pomocy. Jedni zaczynają chronić osobę cierpiącą przed kolejnymi trudnościami. Inni przejmują jej obowiązki. Ktoś rezygnuje z własnych potrzeb, aby nie dokładać kolejnego problemu. Jeszcze ktoś inny usiłuje zachowywać się tak, jakby nic się nie wydarzyło, wierząc, że normalność pomoże wszystkim szybciej wrócić do równowagi.

Każda z tych reakcji jest próbą zadbania o rodzinę. W podejściu systemowym nie patrzymy więc wyłącznie na osobę, która doświadczyła traumy. Patrzymy na sieć relacji. Rodzina jest czymś więcej niż zbiorem osób mieszkających pod jednym dachem. To system wzajemnych powiązań. Gdy zmienia się funkcjonowanie jednego z jego członków, pozostali  często zupełnie nieświadomie  również zaczynają dostosowywać swoje zachowanie.

Dlatego trauma nie zatrzymuje się na jednym człowieku. Pauline Boss opisuje, że rodziny po trudnych doświadczeniach próbują przede wszystkim odzyskać poczucie równowagi. Problem polega na tym, że dawne sposoby radzenia sobie często przestają działać. Rodzina musi nauczyć się funkcjonować w nowej rzeczywistości, której wcześniej nie znała. Nie chodzi o to, by wrócić do życia sprzed traumy. Chodzi o stopniowe odnalezienie nowego sposobu bycia razem.

To właśnie tutaj bardzo ważną perspektywę wnosi Andreas Koritko. Zwraca uwagę, że pod wpływem traumy ludzie nie tracą swoich zasobów. Częściej tracą dostęp do nich. Lęk, przeciążenie i poczucie zagrożenia sprawiają, że trudno korzystać z tego, co wcześniej pomagało: z bliskości, poczucia humoru, wzajemnego wsparcia czy wiary we własne możliwości. Z zewnątrz może wyglądać to tak, jakby wszystko zostało utracone. W rzeczywistości wiele z tych zasobów nadal istnieje i czeka na warunki, w których będzie mogło ponownie się ujawnić.

Dlaczego po traumie nawet codzienne życie zaczyna wyglądać inaczej?

Większość rodzin nie zauważa jednego momentu, w którym wszystko się zmieniło. Zmiany przychodzą powoli. Najpierw rozmowy stają się krótsze. Potem wspólne posiłki zdarzają się coraz rzadziej. Ktoś przestaje opowiadać o swoim dniu. Dzieci zaczynają mówić ciszej, bo wyczuwają napięcie. Partner coraz częściej zastanawia się, czy poruszyć jakiś temat, czy lepiej odłożyć go na później.

Z czasem wszyscy zaczynają żyć trochę ostrożniej. Anthony Carr opisuje, że po doświadczeniu traumy zmianie ulegają nie tylko emocje, ale także rodzinne role, codzienne rytuały i sposoby komunikowania się. To, co wcześniej było spontaniczne, zaczyna wymagać planowania i kontroli. Rodzina stopniowo organizuje swoje życie wokół prób unikania kolejnego cierpienia.

Jednak im dłużej trwa taki sposób funkcjonowania, tym mniej miejsca pozostaje na zwyczajne życie. Rodzina zaczyna skupiać się przede wszystkim na unikaniu cierpienia. A przecież życie rodzinne to nie tylko radzenie sobie z problemami. To również spontaniczne rozmowy, wspólny śmiech, drobne rytuały, poczucie przewidywalności i codzienna bliskość. Froma Walsh zwraca uwagę, że właśnie te zwyczajne doświadczenia pomagają rodzinie stopniowo odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa. Nie dlatego, że rozwiązują problem, ale dlatego, że przypominają wszystkim domownikom, iż obok bólu nadal istnieje wspólne życie.

Podobnie pisze Michael Baierl, podkreślając, że po traumie jednym z najważniejszych zadań jest odbudowanie poczucia bezpieczeństwa. Nie odbywa się to poprzez zmuszanie kogokolwiek do szybkiego powrotu do dawnego funkcjonowania. Bezpieczeństwo rodzi się z przewidywalności, spokojnych relacji i doświadczenia, że człowiek nie pozostaje sam ze swoim cierpieniem. To właśnie w takich warunkach układ nerwowy stopniowo może przestać funkcjonować tak, jakby zagrożenie nadal trwało. Ta zmiana nie dokonuje się jednorazowo. Powstaje z wielu małych doświadczeń przeżywanych dzień po dniu.

To sprawia, że znaczenia nabierają rzeczy, które wcześniej wydawały się niepozorne. Wspólnie wypita herbata. Spacer. Wieczorne czytanie dziecku książki. Krótka rozmowa przed snem. Nie dlatego, że są sposobem na „wyleczenie” traumy. Dlatego, że pomagają rodzinie na nowo doświadczać czegoś, co trauma często odbiera jako pierwsze: poczucia, że obok siebie można być bezpiecznie.

Dlaczego po traumie bliscy przestają się rozumieć?

Jednym z najbardziej bolesnych doświadczeń po traumie nie zawsze jest samo wydarzenie. Często jest nim poczucie, że nagle przestaliśmy mówić tym samym językiem. Osoba, która przeżyła traumę, może potrzebować ciszy i samotności. Partner odbiera to jako odrzucenie. Rodzice próbują pocieszać dorosłe dziecko, które nie oczekuje rad, lecz obecności. Dziecko zaczyna myśleć, że zrobiło coś złego, skoro mama lub tata przestali się uśmiechać.

Każdy działa z troski. A mimo to wszyscy coraz bardziej się od siebie oddalają. To zjawisko jest bardzo częste. Trauma zmienia nie tylko emocje, ale także sposób odbierania świata. To, co wcześniej wydawało się bezpieczne, może zacząć budzić niepokój. To, co kiedyś pomagało się uspokoić, przestaje działać. Człowiek zaczyna reagować przede wszystkim po to, by chronić siebie przed kolejnym zranieniem.

Z zewnątrz widać tylko zachowanie. Nie widać natomiast ogromnego wysiłku, jaki często kryje się za próbą przetrwania kolejnego dnia. Boris Cyrulnik zwraca uwagę, że po traumie człowiek może jednocześnie bardzo potrzebować bliskości i bardzo się jej obawiać. Zranione poczucie bezpieczeństwa sprawia, że relacje stają się jednocześnie źródłem ukojenia i lęku. To jeden z powodów, dla których osoby po traumie bywają odbierane jako zmienne emocjonalnie. Raz szukają kontaktu, innym razem wycofują się bez wyraźnego powodu. Nie wynika to z braku uczuć. Częściej jest próbą poradzenia sobie z przeciążeniem.

Mony Elkaïm pisał o rezonansie zjawisku, w którym emocje jednego człowieka uruchamiają określone reakcje u drugiego. W rodzinie dzieje się to nieustannie. Lęk jednej osoby może wywoływać nadmierną kontrolę u partnera. Wycofanie dziecka może nasilać niepokój rodziców. Złość jednego z domowników może powodować, że pozostali zaczynają chodzić „na palcach”, próbując uniknąć kolejnego konfliktu. Jeżeli nie rozumiemy tych wzajemnych wpływów, łatwo uznać je za dowód, że relacja się psuje.

Tymczasem bardzo często są one dowodem na coś zupełnie odwrotnego, na to, jak bardzo członkowie rodziny próbują chronić siebie nawzajem, choć nie zawsze robią to w sposób, który rzeczywiście przynosi ulgę. To ważna zmiana perspektywy. Bo kiedy przestajemy widzieć w zachowaniu bliskiej osoby złą wolę, a zaczynamy dostrzegać próbę poradzenia sobie z cierpieniem, łatwiej zrobić miejsce na rozmowę zamiast kolejnego konfliktu.

Jak trauma wpływa na dzieci, nawet jeśli nie były świadkami wydarzenia?

Rodzice często pytają podczas terapii: „Na szczęście dzieci tego nie widziały. Czy to oznacza, że ich to nie dotknęło?” To zrozumiałe pytanie. Każdy rodzic chciałby ochronić swoje dziecko przed cierpieniem. Jednak dzieci nie poznają świata wyłącznie poprzez fakty. Znacznie częściej poznają go poprzez atmosferę panującą w domu. Wyczuwają napięcie. Zauważają zmianę w głosie rodziców. Widzą, że mama przestała śpiewać podczas gotowania albo że tata coraz częściej zamyka się w swoim pokoju. Nie zawsze rozumieją, co się wydarzyło. Ale niemal zawsze zauważają, że coś się zmieniło.

Sabine Vermeire podkreśla, że dzieci próbują nadać sens temu, czego doświadczają. Jeśli nikt nie pomaga im zrozumieć sytuacji, często tworzą własne wyjaśnienia. A dziecięca wyobraźnia bywa znacznie bardziej surowa niż rzeczywistość. Niektóre zaczynają wierzyć, że to one są przyczyną smutku rodziców. Inne próbują zostać „najgrzeczniejszym dzieckiem na świecie”, aby nie dokładać rodzinie kolejnych problemów. Jeszcze inne przejmują rolę opiekuna dorosłych. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak dojrzałość. W rzeczywistości jest to często sygnał, że dziecko próbuje przywrócić rodzinie poczucie bezpieczeństwa.

Virginia Satir wielokrotnie podkreślała, że dzieci uczą się przede wszystkim z relacji. Nie potrzebują idealnych rodziców. Potrzebują rodziców, których zachowania są dla nich zrozumiałe i przewidywalne. Dlatego jednym z największych darów, jakie można dać dziecku po traumatycznym doświadczeniu, nie jest udawanie, że nic się nie stało. Jest nim stworzenie przestrzeni, w której można spokojnie rozmawiać o tym, co się zmieniło, dostosowując sposób rozmowy do wieku i możliwości dziecka.

Vermeire pokazuje, że dzieci odzyskują poczucie bezpieczeństwa przede wszystkim poprzez relacje, wspólną zabawę, rytuały oraz możliwość opowiadania swojej historii we własnym tempie. Zdrowienie nie polega na zmuszaniu ich do mówienia o traumie. Polega na tym, aby stopniowo odzyskiwały przekonanie, że świat znów może być miejscem wystarczająco bezpiecznym do odkrywania, zabawy i budowania więzi. To właśnie dlatego dzieci tak bardzo potrzebują dorosłych, którzy mimo własnego cierpienia  pozostają emocjonalnie dostępni. Nie idealni. Wystarczająco obecni.

Co naprawdę pomaga rodzinie odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa?

Po traumie wiele osób zadaje sobie pytanie: „Co powinniśmy teraz zrobić?” To naturalne. Kiedy cierpi ktoś bliski, chcemy znaleźć rozwiązanie jak najszybciej. Tymczasem większość autorów zajmujących się terapią systemową zwraca uwagę na coś, co początkowo może wydawać się zaskakujące. Najważniejsze nie jest szybkie usuwanie objawów. Najważniejsze jest odbudowanie poczucia bezpieczeństwa.

Andreas Koritko rozwija tę myśl, pokazując, że terapeuta nie „daje” rodzinie nowych zasobów. Pomaga jej ponownie zauważyć te, które już posiada. Czasem są nimi drobne rytuały, poczucie humoru, życzliwość sąsiadów, obecność dziadków czy doświadczenie wcześniejszego radzenia sobie z kryzysami. Trauma sprawia, że trudno je dostrzec, ale nie sprawia, że przestają istnieć. Michael Baierl podkreśla z kolei, że bezpieczeństwo rodzi się w relacjach, które są przewidywalne, spokojne i pełne szacunku. Nie oznacza to braku trudnych emocji. Oznacza doświadczenie, że nawet wtedy, gdy pojawia się lęk, smutek czy złość, człowiek nie zostaje z nimi sam.

To właśnie dlatego psychoterapia systemowa tak często pracuje nie tylko z osobą po traumie, ale również z jej najbliższymi. Bo zdrowienie bardzo rzadko odbywa się w samotności. Najczęściej rodzi się pomiędzy ludźmi.

Czy po traumie można odbudować bliskość?

Po traumie wiele rodzin zadaje sobie pytanie, którego często nie wypowiada na głos. „Czy jeszcze kiedyś będzie tak jak dawniej?” To pytanie kryje w sobie tęsknotę. Za spokojem. Za spontanicznym śmiechem. Za poczuciem bezpieczeństwa, które kiedyś wydawało się czymś oczywistym. Odpowiedź nie jest prosta. Najczęściej nie wraca się do relacji sprzed traumatycznego doświadczenia. Nie dlatego, że więź została bezpowrotnie utracona. Dlatego, że trauma zmienia ludzi. Zmienia sposób przeżywania świata, siebie i innych. Rodzina również się zmienia.

To jednak nie oznacza, że bliskość przestaje być możliwa. Pauline Boss podkreśla, że zdrowienie nie polega na odzyskaniu dawnej normalności. Polega na zaakceptowaniu, że życie po trudnym doświadczeniu będzie wyglądało inaczej, a mimo to nadal może być satysfakcjonujące i pełne znaczących relacji. Próba nieustannego porównywania teraźniejszości z przeszłością często przynosi więcej cierpienia niż ulgi. Dopiero kiedy rodzina przestaje walczyć o powrót do tego, co było, może zacząć budować to, co jest możliwe dziś.

Froma Walsh opisuje podobny proces. Odporność rodzinna nie oznacza braku bólu ani szybkiego powrotu do równowagi. Jest zdolnością do wspólnego przechodzenia przez kryzys, nadawania mu znaczenia i stopniowego odnajdywania nowych sposobów bycia razem.

To bardzo ważna różnica. Nie chodzi o to, aby zapomnieć. Nie chodzi również o to, aby trauma przestała być częścią historii rodziny. Chodzi o to, aby przestała być jedyną historią, którą rodzina o sobie opowiada. Sabine Vermeire pokazuje, że właśnie tworzenie nowych wspólnych doświadczeń pozwala odzyskiwać poczucie wpływu. Wspólny wyjazd, rodzinny spacer, świętowanie drobnych sukcesów, codzienne rytuały czy zwykłe chwile bliskości nie wymazują przeszłości. Pomagają jednak dopisać do niej kolejne rozdziały.

Boris Cyrulnik pisał, że człowiek nie zdrowieje w izolacji. Potrzebuje relacji, w których może stopniowo odzyskiwać zaufanie do siebie i innych. Nie dlatego, że bliscy usuwają cierpienie. Dlatego, że swoją obecnością pokazują: „Nie musisz przechodzić przez to sam.”

To zdanie często staje się początkiem zmiany.

Podsumowanie

Trauma potrafi zmienić sposób funkcjonowania całej rodziny. To, co wcześniej było naturalne, może stać się trudne. Rozmowy stają się ostrożniejsze. Role w rodzinie ulegają zmianie. Dzieci próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości, a dorośli często zmagają się z poczuciem bezradności. Nie oznacza to jednak, że więź została utracona. Najczęściej oznacza, że rodzina próbuje poradzić sobie z doświadczeniem, które przekracza dotychczasowe sposoby radzenia sobie.

Psychoterapia systemowa proponuje spojrzenie, które dla wielu osób okazuje się niezwykle uwalniające. Zamiast pytać: „Kto jest problemem?”, zachęca do zastanowienia się: „Co wydarzyło się między nami i czego teraz potrzebujemy, aby znów poczuć się bezpiecznie?” To pytanie otwiera przestrzeń do współpracy zamiast wzajemnych oskarżeń.

Najważniejszą myślą płynącą z literatury jest to, że trauma nie odbiera rodzinie zdolności do tworzenia bliskości. Może na pewien czas utrudnić dostęp do jej zasobów, ale nie sprawia, że znikają one bezpowrotnie. Czasem pierwszym krokiem nie jest znalezienie rozwiązania. Pierwszym krokiem jest dostrzeżenie, że mimo bólu nadal jesteście rodziną. A z tej świadomości może powoli rodzić się nowy sposób bycia razem. Nie taki sam jak wcześniej. Ale równie prawdziwy.

Bibliografia

Baierl, M., & Frey, K. (Eds.). (2015). Praxishandbuch Traumapädagogik: Lebensfreude, Sicherheit und Geborgenheit für Kinder und Jugendliche. Vandenhoeck & Ruprecht.

Boss, P. (2018). Loss, Trauma, and Resilience: Therapeutic Work with Ambiguous Loss. W. W. Norton.

Carr, A. (2019). Family Therapy: Concepts, Process and Practice.

Cyrulnik, B. (2009). Resilience: How Your Inner Strength Can Set You Free from the Past.

Cyrulnik, B., & Elkaïm, M. (2012). Entre résilience et résonance.

Satir, V. Rodzina. Tu powstaje człowiek.

Vermeire, S. (2020). Unravelling Trauma and Weaving Resilience with Systemic and Narrative Therapy.

Vetere, A., & Dowling, E. (2016). Narrative Therapies with Children and Their Families.

Walsh, F. (2015). Strengthening Family Resilience.

Picture of dr Sonia Dzierzyńska-Breś

dr Sonia Dzierzyńska-Breś

Dr nauk społecznych w zakresie pedagogiki (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu). Ukończyła podstawowe i zaawansowane szkolenie z psychoterapii systemowej w Wielkopolskie Towarzystwo Terapii Systemowej. Pracuje z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi, a także z parami i rodzinami. Doświadczenie zdobywała w poradniach zdrowia psychicznego oraz w praktyce prywatnej. W pracy opiera się na podejściu systemowym, koncentrując się na relacji i zasobach.